Kastracja a co potem?

W większości przypadków na zabieg sterylizacji/kastracji decydujemy się wtedy, gdy zachowanie kotki/kocura zaczyna utrudniać nam życie. Szybko zaczynamy mieć dość obsikiwania całego mieszkania cuchnącym moczem kocura, czy „krzyczącej” przez całą dobę kotki.

W gabinecie weterynaryjnym dowiadujemy się nie tylko o zaletach, ale i konsekwencjach takiego zabiegu. Usunięcie jajników/jąder, które są źródłem hormonów płciowych, eliminuje te wszystkie denerwujące nas objawy. Ale także brak tych hormonów zmniejsza aktywność naszych kotów, a znacznie zwiększa ich apetyt. To wszystko szybko prowadzi do otyłości. Problem ten dotyczy zarówno kotek jak i kocurów.

Innym problemem wynikającym z tych samych przyczyn jest oddawanie moczu. Mniej aktywny tryb życia po kastracji to mniejsze ilości wypijanej wody i mniej oddawanego moczu, za to bardziej zagęszczonego. Sprzyja to wytrącaniu się kryształków (z których w późniejszym etapie mogą powstawać kamienie). Kryształki te zaczopowują ujście cewki moczowej. Wtedy kot oddaje mocz z wielkim trudem, albo wcale. Obserwujemy częste „wyprawy” do kuwety, krew w moczu, intensywne wylizywanie narządów płciowych, często też załatwianie się poza kuwetą. Po zaobserwowaniu takich objawów niezbędna jest wizyta u lekarza weterynarii. Jeśli stan ten nie trwa jeszcze zbyt długo i nie doszło do całkowitego zamknięcia ujścia cewki, wystarczą środki rozkurczające, antybiotyk – i co niezwykle ważne – odpowiednia lecznicza karma, która przyspieszy rozpuszczanie kryształków i zapobiegnie ich ponownemu wytrąceniu. Jednak jeśli doszło do całkowitego zaczopowania, konieczne jest cewnikowanie w narkozie, a ostatecznie nawet zabieg operacyjny polegający na powiększeniu otworu cewki moczowej.

Lek.med.wet. Aneta Marciszewska